Czego tak naprawdę poszukujemy w partnerze ?

Niektóre koncepcje psychologiczne mówią, że kobieta wybiera mężczyznę takiego jak jej tata, a mężczyzna - kobietę podobną do matki. To są ich wzorce z dzieciństwa - pierwsza kobieta w życiu chłopca to matka, a pierwszy ważny mężczyzna dla dziewczynki to zazwyczaj jest ojciec.

Twórca ustawień rodzinnych - Bert Hellinger twierdzi, że każdy z nas niezależnie od płci, poszukuje w partnerze matki. Wynika to między innymi z faktu, że jesteśmy połączeni z matką przez 9 miesięcy ciąży, czujemy emocje które ona odczuwa. Poza tym jest to niezwykły błogostan, do którego tęsknimy i który, nieświadomie, chcemy powtórzyć. Szukamy więc takiego partnera przy którym poczujemy znów ten stan szczególnej błogości - po prostu chcemy do mamy !

Inna koncepcja mówi, że każdy z nas wyszedł z dzieciństwa z większym lub mniejszym brakiem, bo nie ma rodziców którzy by dali swoim dzieciom wszystko czego one potrzebują. Nie dali miedzy innymi dlatego, że sami nie mieli ( zasobów materialnych czy emocjonalnych) bo nie dostali od swoich rodziców wszystkiego by móc zaspokoić potrzeby swoich dzieci lub (z jakiegoś innego powodu) nie umieli dać dzieciom tego, czego one potrzebowały w danym momencie.  To sprawia, że poszukujemy takiego partnera, który wypełni nam ten brak czyli zaspokoi nasze niezaspokojone potrzeby z dzieciństwa.

Colin Tipping uważa z kolei, że nieświadomie wybieramy takiego partnera, przy którym będziemy mogli przepracować nasze zranienia z dzieciństwa. Partner ze swoim, często trudnym dla nas, zachowaniem  jest lustrem, w którym odbijają się nasze niezaspokojone potrzeby, frustracje czy traumatyczne historie z dzieciństwa.  Z tego powodu jest nam, w którymś momencie,  bardzo trudno wytrzymać w związku i  żyć dalej razem, dlatego często wtedy właśnie się rozstajemy. A tak naprawdę wielokrotnie, ten partner może być dla nas okazją do uzdrowienia, jeśli przejdziemy przez ten kryzys przepracowując psychologicznie to, co się pod nim kryje.

Ja z kolei, patrząc na pary,  często obserwuję że są one jak przysłowiowe "połówki pomarańczy" - partner jest jakby uzupełnieniem czy raczej dopełnieniem drugiego. Przypomina mi się pewna para - jedna osoba uduchowiona, jakby "unosząca się nieco ponad ziemią" i druga - twardo po niej stąpająca,  określająca siebie jako "konkretna". Inny przykład to ponad 40 letni mężczyzna , który trochę zachowuje się jak nastoletni chłopiec i jego żona - poważna, dystyngowana dyrektor szkoły. Ona ma to czego on nie ma - pewnej dojrzałości charakterystycznej dla tego wieku i odwrotnie, on ma to czego ona nie ma - spontaniczności i radości wieku nastoletniego. Razem tworzą całość J

tagi:
27 grudzień 2015 0
Kontakt
Porozmawiajmy